Posted by on Lut 29, 2016 in Biogramy Ciechanowskich Harcerzy |

Andrzej Malinowski ps. „WŁODEK” obrońca Modlina, harcmistrz, żołnierz Szarych Szeregów, dowódca 1. kompanii „Maciek” batalionu Zośka, podporucznik Armii Krajowej.

Urodził się w Warszawie 2 kwietnia 1921 lecz całą swą młodość spędził w Ciechanowie. Ojciec jego był lekarzem wojskowym na kartach historii naszego miasta określany jako „Ciechanowski Judym”. Andrzej związał się z harcerstwem w czasie nauki w gimnazjum męskim im. Zygmunta Krasińskiego. W wspomnieniach przyjaciół z tamtych lat dał się zapamiętać jako prężny, zawsze gotowy do działania i pomocy. Nigdy nie rozstawał się z krzyżem harcerskim zawsze miał go na swojej piersi. Po uzyskaniu świadectwa dojrzałości wstąpił do Mazowieckiej Szkoły Podchorążych rezerwy im. gen. Józefa Bema w Zambrowie. Jako tytularny kapral podchorąży 8. pułku artylerii lekkiej uczestniczył w wojnie obronnej we wrześniu 1939 r. W pierwszych dniach września został ranny podczas przeprawy przez most między Regiminem i Lekowem, 2 km od Ciechanowa. Przedostał się do Modlina gdzie walczył do ostatniego dnia w obronie twierdzy.
W okupowanej już Polsce przeniósł się do Warszawy. W 1941 roku przyjęty do Pry­wat­nej Szkoły Zawo­do­wej dla Kształ­ce­nia Pomoc­ni­czego Per­so­nelu Sani­tar­nego doc. dr. Jana Zaorskiego.
Andrzej, inte­li­gentny, pełen ini­cja­tywy, sprawny i przy­stojny młody czło­wiek, zaskar­bił sobie sym­pa­tię kole­gów i kole­ża­nek. Został wybrany sta­ro­stą kursu. Liczne konek­sje uła­twiły mu włą­cze­nie się do kon­spi­ra­cji. Począt­kowo był człon­kiem sek­cji w oddziale Grup Sztur­mo­wych, CR 200. Jako tytu­larny kapral pod­cho­rąży musiał zna­leźć inny przy­dział. Zdol­no­ści i przy­go­to­wa­nie woj­skowe spra­wiły, że został pod­po­rząd­ko­wany dowódcy Oddziału Spe­cjal­nego „Jerzy”, Ryszar­dowi Bia­ło­usowi /przyszłemu dowódcy bata­lionu „Zośka”/. Razem z Mać­kiem Bit­t­ne­rem, póź­niej­szym dowódcą 1. kom­pa­nii baonu „Zośka”, two­rzyli sztab „Jerzego”. W sierp­niu 1943 r. przy­go­to­wał ubez­pie­cze­nie akcji „Góral”, nie uczest­ni­cząc z powodu ostrego zapa­le­nia spo­jó­wek. Ode­grał jed­nak ważną rolę w powie­rze­niu Szpi­ta­lowi Wol­skiemu przy ulicy Płoc­kiej 26 ran­nego kolegi Sma­rzyń­skiego, ps. „Balon” z oddziału por. Romana Kiźny „Pola”, zło­żo­nego z żoł­nie­rzy oddziału „Osa” i „Kosa”. 20 sierp­nia, już w pełni sił, uczest­ni­czył w akcji „Sie­czy­chy”, a następ­nie „Wila­nów”, jako żoł­nierz sfor­mo­wa­nego bata­lionu „Zośka”. W tym cza­sie zor­ga­ni­zo­wał sek­cję moto­rową, nie­zwy­kle inten­syw­nie odda­jąc się do dys­po­zy­cji nowo utwo­rzo­nego batalionu.
Trzeba pod­kre­ślić, że nie zale­gał ani z kolo­kwiami, ani z obo­wią­zu­ją­cymi egza­mi­nami. Swemu zię­ciowi, leka­rzowi spe­cja­li­zu­ją­cemu się w kar­dio­lo­gii, poma­gał w wyko­ny­wa­niu i odczy­ty­wa­niu badań elektrofotograficznych. Z pew­no­ścią byłby dobrym lekarzem.
Po aresz­to­wa­niu Maćka Bit­t­nera został mia­no­wany dowódcą 1. kom­pa­nii. 13 lipca 1944 r., jadąc „służ­bo­wym” samo­cho­dem, został zatrzy­many przez patrol nie­miec­kiej żan­dar­me­rii na pl. Unii Lubel­skiej. Oka­zane doku­menty nie podo­bały się żan­dar­mom. Naka­zali przej­ście do poste­runku. Wów­czas Andrzej z kie­rowcą zde­cy­do­wali się na ucieczkę, zda­jąc sobie sprawę z kry­tycz­nej sytu­acji. Pod­czas ucieczki, ranny paro­krot­nie, zgi­nął na miej­scu przy ul. Sko­li­mow­skiej. Kie­rowca ocalał.
15 lipca 1944 r. uka­zał się nastę­pu­jący roz­kaz nr 10 „Broda”, napi­sany przez Ryszarda Bia­ło­usa, dowódcę bata­lionu „Zośka”:
W dniu 13 b.m. poległ śmier­cią żoł­nie­rza ppor. „Wło­dek”, harc­mistrz, kawa­ler Krzyża Walecz­nych, dowódca kom­pa­nii „ Maciek”. Dobrym był żoł­nie­rzem, dobrym był dowódcą. Zna­li­śmy go wszy­scy, bo wyszedł spo­śród nas i w naszych oczach wyra­stał na dowódcę. Widzie­li­śmy go w walce i widzie­li­śmy go w tru­dzie dnia codzien­nego. Impo­no­wał nam rzut­ko­ścią i pra­co­wi­to­ścią, cza­sem draż­nił zmien­no­ścią, zadzi­wiał zuchwal­stwem, ale zawsze pro­mie­nio­wała od niego szczera chęć poświę­ce­nia się dla sprawy. Sto­czył wiele walk. Odniósł wiele zwy­cięstw, ale naj­więk­szą walkę sto­czył samot­nie z samym sobą. Ta walka to kształ­ce­nie swego cha­rak­teru. Myśmy obser­wo­wali tylko skutki tej naj­więk­szej walki i podzi­wia­li­śmy prze­miany. Niech cel, który Mu przy­świe­cał, sta­nie się naszym celem, niech praca, którą wło­żył w oddzia­łał, wyda jak naj­lep­sze owoce. Pra­cu­jemy dalej z pamię­cią o Włodku zwy­cięzcy, Włodku Wodzu, który żył i poległ jak żoł­nierz. Swym ostat­nim czy­nem wyka­zał postawę praw­dzi­wego sztur­mowca, który nie pod­daje się nigdy, lecz wal­czy do ostatka, bez względu na prze­wagę nie­przy­ja­ciół. Nam, któ­rzy zosta­jemy, ciężko jest żegnać kolegę, choć wiemy, że warta, na którą odszedł, jest wartą u Tronu Naj­wyż­szego. Cześć pamięci Włodka – Żoł­nie­rza. Cześć pamięci Włodka – Dowódcy. Cześć pamięci Włodka– Zwycięzcy.
Na okres do 1VIII br. ogła­szam żałobę w baonie.
Wszyst­kie zbiórki pod­od­dzia­łów należy roz­po­czy­nać minutą ciszy dla uczcze­nia Jego pamięci”.
Tak oce­niał „Jerzy” Andrzeja Mali­now­skiego, stu­denta taj­nego Wydziału Lekar­skiego, Szkoły dla Kształ­ce­nia Pomoc­ni­czego Per­so­nelu Sani­tar­nego doc. Jana Zaor­skiego, dowódcy kom­pa­nii „Felek”, a potem „Maciek”, bata­lionu „Zośka”.
1 sierp­nia 1944 r. jego kom­pa­nia roz­po­częła powstań­czy bój. Pole­gły naj­bliż­sze współ­pra­cow­niczki, stu­dentki Szkoły Zaor­skiego, sani­ta­riuszki Lidka Dani­szew­ska, Oleńka Grzesz­czak, Ewa Ste­fa­now­ska. Pole­gło wielu uczniów i uczen­nic tej wspa­nia­łej Szkoły.

Andrzej Malinowski ps WŁODEK

Źródło: Pamięt­nik Towa­rzy­stwa Lekar­skiego War­szaw­skiego –
Powsta­nie War­szaw­skie i medy­cyna, wyda­nie II, War­szawa 2003 r.
„Wierna rzeka harcerstwa”, tom III, Barbara Wachowicz. Warszawa 2005 r.